Jest taki typ grafiki który wygląda niewinnie dopóki nie spojrzysz uważniej. Różowe policzki, błyszczące gwiazdki, vintage’owy styl rodem z ilustracji dla dzieci. A potem dociera do ciebie co ten mały gagatek właśnie robi.
I albo się śmiejesz, albo się oburzasz. Kuba Jaszczuk liczy na to pierwsze.

Skąd się bierze taki pomysł
Kuba jest tatuatorem. Właścicielem toruńskiego studia FALE TATTOO i artystą który od lat rysuje rzeczy które mają zostać na skórze na zawsze. Tatuaż rządzi się swoimi prawami — musi być precyzyjny, musi mieć charakter i musi coś znaczyć dla człowieka który go nosi. Przypadkowych projektów się nie robi.
Farting Boy powstał z tego samego miejsca. Kuba wziął motyw który kojarzy się z grzecznymi ilustracjami i słodkimi nadrukami na kubkach i zrobił z nim dokładnie to co powinien zrobić ktoś z jego podejściem do sztuki — odwrócił go do góry nogami. Dosłownie i w przenośni.
Efekt jest dokładnie taki jak powinien być: trochę głupi, trochę uroczy i na tyle bezczelny żeby przyciągać spojrzenia. Bez przepraszania, bez tłumaczenia się, bez filtrowania pod bezpieczny styl.
Dlaczego to działa jako streetwear
Streetwear od zawsze żył z prowokacji. Nie tej na pokaz, nie tej która krzyczy żeby zwrócić uwagę — tej która po prostu ma własne zdanie i nie pyta o zgodę. Farting Boy wpisuje się w tę tradycję bez udawania że robi coś wielkiego. To print który ma luz, pazur i własny język.
Tatuażowa kreska Kuby sprawia że grafika nie wygląda jak coś wygenerowanego — widać rękę, widać styl, widać że ktoś to narysował z konkretnym pomysłem a nie kliknął “generuj” i wybrał najlepszy wariant.
Koszulka jest dostępna w wersji oversize na grubej bawełnie z nadrukiem DTF. Mały nakład — nie ma tu masówki.
Jeśli humor Kuby trafia dokładnie w Twój rejon absurdu, to raczej nie ma nad czym się zastanawiać.
→ Farting Boy — koszulka męska oversize